Autor: / 23.10.2014 / 68 Comments /

evrēe / ESSENTIAL OILS

Sięgnęłam po olejek do twarzy, szyi i dekoltu Essential Oils marki evrēe® z uwagi na  napływające zewsząd blogowe pochwały. Podniesiono w nich że przy okazji niskiej ceny ma fantastyczne działanie i  świetny skład. Postanowiłam to wszystko sprawdzić.


Pierwsze z czym przyszło mi się zmierzyć w tym "starciu" to cena, która wynosi 29,90PLN w swej regularnej odsłonie, natomiast często można natrafić na promocje (występujące w drogeriach Rossmann, Hebe, Natura i Superpharm, gdzie produkty marki można dostać) i zakupić rzeczony olejek za niecałe 20zł. Jest to tym bardziej zaskakujące (miło rzecz jasna) że w kwocie tej dostajemy 30 mililitrów odbudowującej kuracji skomponowanej z aż 15 drogocennych olejków roślinnych i eterycznych (oczywiście szybko zweryfikowałam obecność wskazanych olejków poprzez skrupulatne prześledzenia całości INCI*, który usytuowany jest na papierowym kartoniku stanowiącym wierzchnią część opakowania i poniżej gdzie zaznaczyłam je pogubioną czcionką). Olejkami roślinnymi umieszczonymi w szklanej butelce zakończonej pipetą są: jojoba, avocado, z pestek winogron, migdałowy, ryżowy, słonecznikowy oraz z nasion wiesiołka. Natomiast olejki eteryczne wchodzące w skład* Essentian Oils to: olejki geraniowy, rozmarynowy, nagietkowy, lawendowy, eukaliptusowy, pomarańczowy, grejpfrutowy oraz melisowy.
Marka evrēe® stawia na emolienty roślinne, olejki roślinne i eteryczne, woski, witaminy i minerały, odcinając się stanowczo od stosowania w swych produktach olejów mineralnych, parafiny, parabenów i sztucznych barwników (brawo!).

*Skład/ INCI: Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Simmondsia Chinesis  (Jojoba) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Decyl Oleate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice)Bran Oil, Calendula Officinatis (Pot Marigold) Oil, Olus (Vegetable) Oil, Tocopheryl Acetate, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Lavendula Angustifolia (Lavender)Oil, Coumarin, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Oil, Geraniol,  Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Citral, Citronellol, Linalool, Citrus Auratium Dulcis (Orange) Peel Oil, Melissa Officinalis (Balm Mint) Leaf Oil, Phenoxyethanol, Ethylhexyglycerin, BHA, Eucalyptus Globulus (Eucalyptus) Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Limonene.

Wszystko się więc zgadza, skład jest wyśmienity. Czas zabrać się za stosowanie, które w przypadku olejku może być wielokierunkowe i ja z tych możliwości skorzystałam.
Olejki do twarzy evrēe® (są ich trzy rodzaje: wspomniany w niniejszej notce, z olejkiem arganowym oraz różany; o nich oraz o wszystkich innych produktach marki poczytać można na oficjalnej stronie internetowej evree.eu) można stosować na wiele sposobów (zarówno rano jak i wieczorem w przypadku posiadania każdego typu cery; w moim przypadku zdecydowanie suchej):

1. Jako serum bezpośrednio na oczyszczoną skórę. W tym celu należy wmasować 4-6 kropli do całkowitego wchłonięcia. Poprawny sposób wykonania takiego masażu, dzięki któremu poprawia się mikrokrążenie a aktywne składniki łatwiej przenikają w głąb skóry co znacznie przyspiesza proces regeneracji, znajduje się na kartonowym opakowaniu olejku, pod tym linkiem klik a także na stronie evree.eu. W skrócie chodzi o pobudzenie krążenia poprzez wykonanie okrężnych  ruchów na policzkach, wokół ust i oczu oraz unoszących w górę nosa, od dekoltu poprzez szyję aż po podbródek (wykonujemy delikatne, okrężne ruchy, kierując się ku górze).
2. Poprzez wzbogacenie ulubionego krem dodając do niego kilka kropli olejku.
3. Poprzez wzbogacenie ulubionej maseczki dodając do niej kilka kropli olejku.
4. Olejek z powodzeniem wykorzystać można także do wykonania demakijażu  dodając kilka kropli olejku na wilgotny płatek kosmetyczny.

Z uwagi na ten istotny aspekt zatrzymam się dużej na temacie wykonywania ewentualnego masażu. Oczywiście można z tego etapu zrezygnować i zaaplikować szybko olejek na skórę, jednak szereg korzyści jakie płyną z kilkuminutowego masażu nie pozwala mi przejść obojętnie wobec tej kwestii. W celu więc wykonania pełnego i prawidłowego masażu twarzy zaleca się delikatnie rozmasowanie skóry wokół ust. To pomoże lekko wygładzić bruzdy, które tworzą się właśnie w tym miejscu (mam taką jedną upierdliwą, która mi psuje krew i z którą chciałabym się w dłuższym okresie czasu rozprawić). Najlepiej zrobić to kilkakrotnie, okrążając usta jednym palcem. Skórę wokół ust należy zawsze masować zgodnie z ruchem wskazówek zegara. W celu zlikwidowania kurzych łapek należy delikatnie je rozmasować przy zewnętrznych kącikach oczu, natomiast przy zewnętrznym kąciku oka kilkakrotnie wykonać ruchy przypominające ósemkę. Masaż świetnie sprawdzi się także przy  opuchliźnie sprawiając, że odprowadzony zostanie nadmiar płynów z okolic oczu. Zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara należy delikatnie  wykonać subtelne, koliste ruchy. Powiekę górną masować przesuwając się od wewnętrznego kącika oka ku zewnętrznemu, a skórę znajdującą się pod okiem – od strony zewnętrznej do wewnątrz. Szyja - delikatnie głaszcz ją naprzemiennie obiema dłońmi w kierunku brody, co najmniej kilka razy. Czoło natomiast rozmasuj naprzemiennie dwiema dłońmi. Ruchy powinny być wykonywane do góry, od brwi do nasady włosów. 

W wyniku regularnego stosowania olejek Essential Oils zapewnia spektakularne efekty pielęgnacji, tj. odbudowuje naskórek, nadaje świeży i zdrowy wygląd, przywraca komfort skóry, poprawia owal twarzy. Tak przynajmniej przekonuje producent. A jak jest w rzeczywistości?

Olejek stosuję regularnie, czy to solo, czy z dodatkiem kremu/maseczki, zawsze jednak wieczorową porą (jak to brunet;). Pomimo bardzo dobrej wchłanialności, dzięki której swobodnie nazwać by można było olejek suchym, mam obawy co do nakładania go jako bazy pod makijaż, choć i takie rozwiązanie podpowiada nam producent (sama jednak od lat jestem zagorzałą zwolenniczką matu dlatego wolę nie ryzykować). Co do wieczornej pielęgnacji to w moim odczuciu olejek spisuje się idealnie. Po pierwsze wystarcza tu zaledwie kilka kropel (a więc mamy do czynienia z produktem o wysokiej wydajności), po wtóre piękny, nieco cytrusowy i delikatny aromat, dobra wchłanialność no i przede wszystkim efekty. Te są w pełni zadowalające. Skóra jest nawilżona, odżywiona i niezwykle miękka przy okazji nie odnotowuję efektu zapychania (pomimo fazy tłustej i obecności emolientu w składzie). Dodatkowo poświęcając wieczorem kilka minut (ok. pięciu według zaleceń producenta) na wykonanie wspomnianego wyżej masażu wzmacniamy mięśnie twarzy co jest niezwykle istotne by zachować odpowiednie napięcie skóry a więc jej jędrność, poprawić krążenie i odprowadzić nadmiar limfy. Dzięki odpowiednim ruchom skóra staje się elastyczna, wygładzona i ujędrniona. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tą czynnością jest czynnik odprężający i relaksujący

Idealnie olejek sprawdza się również w przypadku wykonywania demakijażu. Kilka kropel naniesionych na wilgotny płatek kosmetyczny rozprawia się całkowicie z pełnym jego wydaniem. Niestraszny mu tusz do rzęs, wszelkiego rodzaju cienie, pomadki i podkład. Kilka zgrabnych manewrów i mamy czyściutką skórę. Jakikolwiek efekt uboczny? Nieznacznie możne przeszkadzać obecność olejku na rzęsach; nie ma tu co prawda typowej dla mleczek do demakijażu mgły ale obecne jest uczucie tłustości (co nie jest dziwne w tego typu produkcie ale może nieco drażnić). Sama radzę sobie z tym przykładając na finiszu do zamkniętych powiek płatek nasączony płynem micelarnym, całość kończę nakładając krem pod oczy.
Mam nadzieję, że zarówno ja jak i inne pozytywne opinie, które licznie występują w blogowym świecie zachęcą Was do sięgnięcia po tą propozycje marki evrēe®. Znacie te olejki? A może inne produkty tej firmy? Ciekawa też jestem czy sprawdziłby się w roli oleju do stosowania na włosy? Chyba muszę wypróbować :)

68 komentarzy:

  1. Już kilka razy oglądałam w drogerii, ale nie mogłam się zdecydować. Do mojej cery teoretycznie najlepszy byłby różany, ale nie lubię zapachu róży w kosmetykach, arganowy chyba niekoniecznie mnie kusi bo olej arganowy już znam, więc pozostaje ten:D A zapach długo się utrzymuje ba twarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jeśli nie lubisz typowo różanych zapachów to o Magic Rose zapomnij;)
      zapach jest delikatny i spokojnie można nałożyć przed snem, najbardziej go czuć zaraz po nałożeniu, później jest lżejszy i właściwie niewyczuwalny :)

      Usuń
    2. A no to o to mi właśnie chodziło bo jak się czymś mocno pachnącym wysmaruję na twarzy albo blisko twarzy to potem spać nie mogę albo mnie boli głowa;] Zapoluję na jakąś promo:)

      Usuń
    3. w lekko cytrusowy essential możesz spokojnie uderzać i polować ;) spać będziesz spokojnie

      Usuń
  2. ma ten różany i jak na razie testuje od niedawna. pierwsze co mnie w nim urzekło to zapach :) zobaczymy jak się sprawdzi po dłuższym stosowaniu:). reszty olejków z tej serii nie miałam okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magic Rose ma naprawdę spore aromaty różane ;) trzeba jednak przyznać że są bardzo przyjemne :)
      różany i arganowy czekają w kolejce, na razie zachwycam się essential oils :)

      Usuń
    2. bardzo lubię arganowy olejek i na ten chętnie bym się skusiła, firmy nie znam ale czas chyba to zmienić ;-)

      Usuń
    3. arganowy od evree pięknie pachnie <3
      chyba najpiękniej z całej trójki :)

      Usuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tych olejkach, ale twoja recenzja zachęca do zakupu, więc przy najbliższej okazji rozejrzę się za nimi :)
    Olej arganowy mam, w całkiem niezłym wydaniu, więc jego sobie odpuszczę, ale przyjrzę się bliżej różanemu i essential oils.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olej arganowy jest obecny chyba we wszystkich markach, które mają pielęgnację skóry czy włosów ;) więc w pełni rozumiem przesyt i chęć sięgnięcia po inny wariant :)

      Usuń
  4. Nie znam tej marki. Lubię oleje w pielęgnacji i od lat nie wyobrażam sobie ich braku w pielęgnacji, szczególnie twarzy. Aktualnie zmęczyłam do dnia serum olejowe Kiehls a teraz męczę olej marula, który wcale taki lekki nie jest jak wszędzie piszą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i śmierdzi rosołem , albo kostką Knorr ..bleee ;)

      Usuń
    2. :D niezłe porównanie
      kostki to nic, ja nie cierpię zapachu maggi blechh

      Usuń
  5. nie znam ani jednego ani drugiego ;) ba! o oleju marula słyszę po raz pierwszy od Ciebie
    lecę zerknąć co tez piszą na sieci

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wersję różaną, dla tłuściochów ( bo mam mieszaną cerę ) i jestem z niego mega zadowolona. Tak samo przeszło mi przez głowę, aby nazwać go suchym olejkiem. Dodam też, że próbowałam pod makijaż i naprawdę nic a nic się nie świeciłam, wiadomo - kwestia ilości, z pewnością nałożyłam nieco mniej niż na noc, ale efekt był zdumiewająco korzystny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja wiem że mała ilość itd ale jednak mam opory :>
      może warto je przełamać
      choć myślę sobie, że ta jednorazowa dawka w ciągu 24h w pełni mnie satysfakcjonuje :)
      a jak zapach różany? podoba Ci się?

      Usuń
  7. Pozytywne opinie mnie też zainteresowały tymi produktami, więc pewnie prędzej czy później trafią w moje ręce. Szczególnie na różany mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. różany jest dobry dla skóry mieszanej/tłustej i zalecany m.in. do redukcji przebarwień i regulacji produkcji sebum :) mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  8. Jeszcze nie miałam nic tej marki... Jeszcze ;) Pewnie niedługo to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie olejki to jedyne co mam i znam od evree
      niemniej teraz ciekawią mnie olejki...tym razem do ciała i szampony :)

      Usuń
  9. Muszę się tymi kolegami zainteresować. Evree kojarzyłam do tej pory z pielęgnacją stóp :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra ta pielęgnacja choć? miękkie stopy masz? :D
      zainteresuj się, warto łypnąć okiem przy najbliższej wizyty w drogerii :)

      Usuń
    2. Nie, nie miałam niczego. Moja smocza skóra rzadko reaguje na cokolwiek, ale zawartość półek drogeryjnych mniej więcej znam :).
      Na pewno łypnę, nawet obiema gałkami naraz :D.

      Usuń
  10. Dzięki tym zdjęciom, te kosmetyki wyglądają jak biżuteria:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) mam nadzieję, że się podobają bo mi bardzo, nieskromnie powiem :>

      Usuń
  11. Coś mi dzwoni, ale do końca nie wiem gdzie. W każdym razie dobrze wiedzieć o istnieniu tych olejków. Może akurat któregoś dnia je wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Markę znam jedynie z peelingu do stóp, który wspominam bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś opornie idzie mi pilingowanie stóp, przyznaję :>
      latem to krem, skarpety złuszczające przed latem a raz na jakiś czas solidne tarcie tarką, taką fajną mi poleciła @Szpileczka, szkoda że zamilkła ostatnio :(

      Usuń
    2. U mnie stopy załatwia Phenome ze swoim pumeksem w kremie :) Jest moc :P
      Skarpety złuszczające tez lubię, używałam póki co jednen raz, ale przed latem na pewno się skuszę :)
      No właśnie, co się dzieje z naszą Szpilką? Zaglądam do niej co jakiś czas, bo tęsknię, a tu cisza :/

      Usuń
    3. @Szpileczka zajęta głównie przeprowadzką, obiecała wrócić ale czas mija a jej wciąż nie ma :(

      Usuń
    4. Rozumiem. W takim razie niech się tam szybko uwija i do nas wraca :)

      Usuń
  13. Jestem ciekawa czy nadałyby się także do włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama jestem ciekawa :> chyba popróbuję i tej metody stosowania

      Usuń
    2. Daj znać jak się spisują w takim razie, ja może też się skuszę i potraktuję nimi włosy, ale jak narazie to planuję kupić olej z migadłów i zobaczyć jak on sobie radzi :))

      Usuń
    3. a znasz porowatość swoich włosów?

      Usuń
    4. są średnioporowate, niestety, więc olej kokosowy, który włosom niskoporowatym doskonale służy, u mnie się nie sprawdza niestety :c

      Usuń
  14. Zastanawia mnie ta obecność Caprylic/Capric Triglyceride w składzie i to na samym początku, niemniej skoro piszesz, że nie zapycha (a też mam suchą skórą) to się skusze :) Olejek ląduje na liście zakupów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mimo powodów do niepokoju o ten temat możesz być spokojna :) tym bardziej jeśli masz typ skóry jak ja, czyli zupełna pustynia ;) nie wiem co prawda jak zachowa się na tłustej lub mieszanej Arganowy i różany olejek ma Caprylic na drugim miejscu, zaraz po olejkach :)

      Usuń
    2. również obawiałam się zapychania przez ten składnik i również muszę stwierdzić, że po kilku użyciach go nie zauważyłam. :)

      Usuń
    3. a Ty Kasiu jaką masz skórę?

      Usuń
  15. no tak...chyba dla mojej skłonnej do zmian trądzikowej skóry się nie nada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do trądzikowej dobra będzie wersja różana :)

      Usuń
  16. Olejków nie znam, ale zużyłam już różowy krem do rąk, różowy i niebieski balsam oraz czerwone serum do stóp. Wszystkie spisywały się doskonale, w szczególności nawilżający (niebieski) balsam z mocznikiem na drugim miejscu w składzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pielęgnacji ciała nie znam ale wiem, że to się zmieni :)

      Usuń
  17. Ostatnio używam serum do stóp i serum do rak tej marki. Ale własnie te ich oleje mnie ciekawią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie z kolei ciekawi pozostała pielęgnacja ;)

      Usuń
  18. przepiękne zdjecia, nie mogę sie napatrzeć :)
    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś się skuszę na któryś z nich.. uwielbiam za to multioils bomb do ciała:) Spróbuj.

    OdpowiedzUsuń
  20. w tym tygodniu evree mnie prześladuje :) Gdzie nie wejdę, tam olejek :) Na pewno wypróbuję !

    Pozdrawiam i zapraszam na DIY paznokcie akrylowe

    OdpowiedzUsuń
  21. Od niedawna używam wersji Magic Rose i mimo początkowych obaw, jest świetnie. Bałam się, że moja wybredna cera źle zareaguje (każda wcześniejsza próba z olejami kończyła się fiaskiem), ale nic takiego nie miało miejsca. Mam nadzieję, że nie chwalę dnia przed zachodem, ale póki co jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Od kilku dni stosuję olejek różany. Na razie jestem z niego zadowolona, ale poczekam, aż nasza znajomość się rozwinie:) Nie wpadłam na pomysł, żeby zmyć nim makijaż oczu:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak myślisz, jak taki olejek może się sprawować na cerze mieszanej? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wersja Magic Rose jest przeznaczona do cery tłustej i mieszanej :)

      Usuń
    2. Wniosek z tego, że warto się jej przyjrzeć :-)

      Usuń
  24. Już 3 recenzję tego kosmetyku czytam:D jak wykończę swój olejek z granatem z Alterry, to skuszę się na ten:) Ja ostatnio jakoś nie mogę zabrać się za zakup płynu dwufazowego i zmyjam makijaż oliwką/mega tłustym kremem z Sylveco:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszałam już tyle pozytywnych opinii o tych olejkach, że z pewnością kupię sobie któryś z nich - chyba wersję różaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesli masz skórę tłustą lub mieszana to ten wybór będzie najlepszy :)

      Usuń
  26. dziękuję wszystkim pięknie za komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie pozostaje mi nic innego jak w końcu go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojjj coś czuję że będzie on w moim posiadaniu bardzo szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  29. świetna recenzja!
    ja zabieram się za swoją, ale na to potrzeba już więcej czasu. olejek jest świetny i zdecydowałam się na niego głównie ze względu na skład. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tutaj też zachwycające zdjęcia :) Na pewno chętniej będę zaglądać na Twój blog.
    Pozdrawiam z Düsseldorf :) Olka

    OdpowiedzUsuń
  31. Też muszę szybko wypróbować, niezła recenzja. :) aktualnie korzystam z olejków Etja :) też polecam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz
Thank you for your comment

INSTAGRAM